poniedziałek, 16 września 2013

#8

Ocknęłam się w szpitalu. Otworzyłam oczy. Na krześle na przeciwko mnie siedziała zapłakana Majka, którą przytulał Zayn. Coś trzymało moją dłoń i coś leżało na moim brzuchu. Za oknem było ciemno. Spojrzałam na elektroniczny zegar naścienny. Była 21:30. To dziwne, że nie zginęłam i, że byłam nieprzytomna aż 6 godzin.
Mój brzuch był cały mokry, a moja szyja piekielnie bolała. Dotknęłam jedną dłonią tego czegoś na mojej dłoni. To była czyjaś dłoń...po chwili dotknęłam też tego co leżało na moim brzuchu. W tym momencie to coś podniosło się. Ja zamknęłam oczy. Usłyszałam kroki i uchylające się drzwi. Tego kogoś/czegoś obok mnie...nie było. Wyszło. Ja podniosłam się na łóżku. Łóżko zaskrzypiało. Majka podniosła głowę, zobaczyłam jej zapłakane oczy i spływający tusz do rzęs. Spojrzała na mnie zawiedzioną, złą i skrzywdzoną miną. 
- Zwariowałaś.?!- Krzyknęła na mnie.- Co ty sobie myślałaś.?! Chciałaś się zabić.?!- Mówiła zapłakana.
- Tak...- Powiedziałam spuszczając głowę.
- Czemu.?! Ja się Ciebie pytam, czemu.?!
- Bo...Zayn...
- Co, ja.?- Spytał Zayn unosząc jedną brew do góry.
- Mógłbyś na chwilę wyjść.?- Spytałam niepewnie
- Tak, oczywiście, to ja może pójdę do Harrego, na korytarz.- Powiedział Zayn całując Majkę i wychodząc.
-Chwila.?! Co.? Do Harrego.?! Co on tam robi.?! - Pomyślałam. 
Nastała chwila ciszy, którą przerwała Maja.
- Więc.? Czemu to chciałaś zrobić.?
- Bo...bo...
- Bo co.?!
- Bo Harry mnie zdradził, jasne.?!
- Co Harry zrobił.?!
- Zdradził mnie.! Widziałam go z jakąś blondi u nich w domu.!
Majka zaniemówiła. Wstała z krzesła, podeszła do mojego łóżka, usiadła na nim po czym mnie przytuliła.
- Będzie dobrze- Szepnęła Maja całując mnie w czoło. Moje oczy napełniły się łzami.
Postanowiłam wyjść na korytarz. Na przeciwko pokoju, w którym się znajdowałam siedział Harry. Minęłam go udając, że go nie widzę. Gdy ukradkiem spojrzałam na niego kątem jednego oka zobaczyłam jego pełne łez i zaczerwienione oczy. Zdziwiło mnie to. Nie sądziłam nawet, że go zainteresuje to, że jestem w szpitalu. Szczerze to nawet nie wiem czemu tutaj jestem, miałam nadzieję, że zginę.Majka ma niezły refleks, że ucięła linę zanim się udusiłam, tym bardziej iż to była wmiarę gruba lina. No cóż, trudno. 
Udałam się szybkim krokiem, do łazienki. Stanęłam przed lustrem i spuściłam głowę. Po chwili podniosłam ją jednak i spojrzałam na siebie. Miałam podkrążone i zaczerwienione oczy oraz siny ślad na szyi. Przejechałam po nim palcem. Im bardziej przyduszałam palec do szyi tym bardziej mnie to piekło. Przemyłam sobie twarz zimną wodą po czym wyszłam z łazienki.
Przed drzwiami od łazienki zastałam Harrego. Patrzył na mnie tymi swoimi zielonymi oczami z miną zbitego psa.
- Zejdź mi z drogi Styles.!- Warknęłam i odepchnęłam go.
Harry poleciał na ścianę. Gdy chciał do mnie podejść z rozłożonymi rękoma, a ja odepchnęłam go znowu. Harry posmutniał, gdy chciał przejść korytarzem do Zayna, podłożyłam mu nogę. Harry poleciał na ziemię z hukiem. ,, Mam nadzieję, że złamałam mu nos albo, że coś mu się chociaż stało.''- Pomyślałam. Poszłam do pokoju szpitalnego. Gdy miałam zamiar się położyć do pokoju wniesiono jakąś dziewczynę. Wyglądała koszmarnie.
Patrzyłam na nią jakieś 10 minut. Po chwili otworzyła oczy. 
- Hej...- Szepnęłam- Jestem Kate, a ty.?
- A, Amber...- Odpowiedziała po chwili
- Co Ci się stało.?- Spytałam
- Nie, nie pamiętam, ale chyba zostałam pobita...a ty.? Czemu tu jesteś.?
- Eh...próbowałam się powiesić.
- Czemu.?
- Chłopak...
- Eh...rozumiem.
Rozmawiałyśmy dość długo. Amber okazała się być fajna. Lecz gdy się jej przyjrzałam. Przypomniała mi się sytuacja w parku. Amber miała na sobie obecnie czarną bluzę z kapturem. Osoba z parku, która usiadła obok mnie na chwilę miała identyczną bluzę oraz miała też brązowe włosy. Nagle zrobiła mi się podejrzana lecz nic nie chciałam  mówić. Jestem ciekawa czy to ona, oraz czy to ona jest pomocnikiem czy może ona jest jedną z jego ludzi. Może mu się sprzeciwiła, a on ją pobił. Zrobiło mi się przykro z jej powodu lecz mimo to pracowała  dla...dla niego bądź jej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz